Kapelusz przeznaczenia
Leżał na stole, był czarny z niedużym rondem, całkiem przyjemny w dotyku, choć oczywiście nie gładki ani błyszczący. Czuć było od niego świeżość, ale widoczny był także lekki ślad po tynku na czubku jak i kilka zagubionych włosów.
Leżały dookoła niego porozrzucane, niektóre pogrupowane inne samotne, ale w większości bez żadnego porządku. Czekały na kogoś kto nada im ukryty w nich sens.
Szczupła dłoń dołożyła do tej mozaiki więdnącą już różę. Powoli i spokojnie umierające już piękno tchnęło nowego ducha w otaczające je przedmioty. Kontury kart zrobiły się jakby ostrzejsze a w słabym świetle kapelusz zaczął się zlewać z czerniejącymi już liśćmi leżącego na nim kwiatu.
Lekkim ruchem dłoń ściągnęła ze stołu trzy karty. Z delikatnie drżącą na wietrze czernią w tle wszystko wydawało się prostsze. Stare oczy za zmęczeniem przyglądały się wybrańcom po czym leniwie się zamknęły. Trzej apostołowie przeznaczenia uderzyli w kapelusz i wylądowali na blacie a poruszona róża potoczyła się po stole i bezszelestnie spadła na podłogę.
Ciszę zmąciło odsuwające się krzesło jak i dźwięk kapiących kropli krwi z rozciętych palców. Niewyraźna postać oparła się o drzwi otwartego balkonu i patrzyła w nocne niebo. Na starym stole ciągle leżał kapelusz i tajemnica zamknięta w trzech tekturowych kartach.
Tags: kapelusz, karty, przeznaczenie
You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.