Marzenie

Ostatnie wydarzenia i rozmowy zachęciły mnie żeby głębiej zastanowić się nad marzeniami. Zawsze myślałem że są one jedną z największych sił popychających nas do działania. Jednak czy aby tak jest zawsze?

            Gdy marzenia tyczą się rzeczy materialnych i raczej łatwo osiągalnych, nie pomogą nam pociągnąć naszego życia dalej. Nic się nie zmieni jeżeli jedyny wysiłek na jak musimy się zebrać to wyjście do sklepu. Owszem, są one ważne,  ale to nie to czego szukamy. Nie dają tego uczucia przepełnienia, radości ze świadomości celu. Dużo lepiej gdy nasz cel sięga nawet krańca naszego życia, gdy walczymy o niego i gonimy go cały czas. Nie musimy go osiągnąć by być szczęśliwymi. Wydawało mi się że gdyby każdy człowiek myślał w ten sposób może trochę więcej ludzi żyłoby radośnie. Nie byłem jednakże świadom niebezpieczeństwa takiego myślenia. Mówiłem że nie musimy spełnić naszego marzenia, ale świadomość, że jest ono na wyciągniecie ręki i zarazem tak odległe i choćbyśmy nie wiem co robili zostanie tylko niespełnioną mrzonką,  może człowieka zniszczyć. To ukłucie żalu może być zabójcze, zatrzyma nas i będziemy się tylko przyglądać czemuś nieosiągalnemu.

            Widziałem wielu takich ludzi i sam przez pewien czas do nich należałem. Są oni często potępiani o nie możliwość przystosowania się do życia. Niewiele z nich potrafi znaleźć nowe cele albo dać sobie pokazać że mimo wszystko mogą osiągnąć słońce, ale czy można ich krytykować za to, że stracili wszystko dla czego żyli?

Explore posts in the same categories: walka o spokój ducha

Tags: ,

You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.

Comment: